W świecie ludzkich uczuć z Sigur Rós.

Lubię zamknąć oczy i poddać się dźwiękom grupy Sigur Rós. Na początku mojej przygody z islandzkim bandem byłem przekonany, że ich muzyka jest podróżą do tajemniczego i niezwykle interesującego skrawka ziemi jakim jest Islandia – kraju elfów, trolli i krasnoludów.

Dziś jestem przekonany, że to nie jest tylko bajeczna podróż do świata, który istnieje na mapie. Ich muzyka wypycha mnie poza granicę jawy i snu. Przekraczam ją. Jestem poza czasem i przestrzenią. Sam ze sobą. To jak podróż duchowego, mistycznego upojenia. To wyprawa w głąb siebie. Świetnie zaaranżowane kompozycje Sigur Rós są jak lustro. Pokazują jaką walkę toczy człowiek z własną naturą. Dwa oblicza – ciemne i jasne ścierają się ze sobą.

Choć słyszę tajemniczy język Islandii, rozumiem każde słowo. Nie posiadam muzycznego wykształcenia, a każdy dźwięk jest jak dreszcz, spazm. Nostalgia, smutek, bogactwo wrażliwości, zachwyt nad pięknem. Cała feeria emocji, uniesień. Nieosiągalna dotąd doskonała harmonia wylewa się jak balsam. Jest cicho, eterycznie, leniwie. Ten stan nie trwa jednak wiecznie. Nabiera rozpędu i przeradza się w niepokój. Kojące dźwięki stają się bardziej agresywne. Słychać drapanie, przełamywanie, szarpanie, uderzanie. Zbiera się na burzę. Słońce gaśnie. Wzmacnia się poczucie niepokoju, lęku, bliżej nieokreślonego cierpienia, wewnętrznego rozdarcia i bólu. Uderza mnie niezwykle silny podmuch wiatru. Tak mocno dmie w moją twarz, że nie mogę nabrać powietrza. Mam wrażenie, jakby Dies irae właśnie nadszedł.

Har-Magedon  nie trwa długo. Jón swoim anielskim śpiewem, znów zaczyna zaklinać mroczne mary. Łagodnieje odgłos bębnów,  cichnie ton gitarowych strun. Wszystko znów uspokaja się. Rozbrzmiewa tylko delikatna melodia. To jak poranek po nocy burzowych piorunów. Niepokojący mrok rozjaśnia blask wstającego dnia. Tchnienie słonecznego ciepła. Wraz  z nim budzi się nadzieja. Uczucie strachu ustępuje miejsca harmonii. Sentymentalne i wzruszające dźwięki dostają się w każdy zakamarek mnie. Kojący balsam. Mogę oddychać.

Gdyby wszystkie albumy Sigur Rós połączyły się w jeden, stałyby się lustrem ludzkiego wnętrza. Człowieczego świata uczuć i duchowych doznań. Sigur Rós udowadnia, że muzyka ma moc. Może sprawić, że tęsknisz, kochasz, wzruszasz się, czujesz radość, smutek, złość. Człowiek i muzyka współistnieją ze sobą nierozerwalnie. Dzięki niej człowiek poznaje siebie. Odkrywa swoją naturę, mroczną i słoneczną twarz. Niezwykle cenne doświadczenie.

W muzycznym świecie jest sporo nijakości, płytkości, zlepku prostych tonów połączonych z tekstem o niczym.

Warto natrudzić się, by odnaleźć perłę.

Dzięki Sigur Rós!

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>