O deportacjach i innych dyrdymałach.

Nie milkną komentarze po publikacji artykułu Beaty Mateusiak-Pieluchy na portalu wPolityce.pl. Sama autorka odnosi się do fali krytyki i tłumaczy co miała na myśli, próbując tym samym odeprzeć zarzuty komentujących. Sięgam zatem po ów artykuł i ….

Niczego nie trzeba tłumaczyć. Czarno na białym. Wypowiedziane (a raczej zapisane). Miał być komentarz Pani Posłanki do filmu „Wołyń”, a wyszedł… No właśnie. Co?

Na początku Pani Posłanka pisze tak: „Film inspiruje do rozpamiętywania męczeństwa Polaków z Wołynia, ale warto przy tym pilnować się, by nie opanowała nas ślepa chęć odwetu.” I trudno się z tym nie zgodzić. Chęć odwetu nigdy nie kończyła się dobrze. Przeczytałem ten wstęp i pomyślałem sobie, po co taki medialny krzyk. Przecież to ma sens. Pochwaliłem jednak zbyt szybko. Czytając następne zdania mina mi sposępniała. Oto pojawia się zdane, które pierwszemu zupełnie zaprzecza. Antyteza. Cytuję: „kim są ci ludzie z Ukrainy, których w Polsce pracuje już ponad milion? Potomkami morderców? A jeśli tak, to czy uważają ludobójstwo, jakiego dopuścili się ich krewni na Polakach, za zło, które ich dzisiaj boli? A może są tymi, którzy za zarobione u nas pieniądze fundują na Ukrainie pomniki Bandery?”

Mówi się, że dzieci nie są beneficjentami poczynań rodziców. A na tożsamości potomków nie można bez końca wypalać piętna zbrodni ich przodków…

Potem jest już tylko gorzej.

Jedno zdanie uwiera mnie najmocniej. Cytuję: „powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji.”

Pani Posłanka prostuje je po czasie na swoim fanpage’u i zarzuca komentującym wyrywanie go z kontekstu i manipulację. Przeczytałem to zdanie kilka razy oddzielnie i artykuł w całości, i ciągle rozumiem je tak, jak jest napisane. Nie dopatrzyłem się drugiego dna. Pomijam już fakt, o którym Pani Posłanka zapomniała, że w Polsce żyje wielu Polaków ateistów oraz Polaków wyznania prawosławnego i Polaków muzułmanów. Nie wspominam, że te wymysły nie są zgodne z polską Konstytucją, ani Powszechną Deklaracją Praw Człowieka…. ani ze zwykłą przyzwoitością.

A tak na marginesie. Artykuł Pani Posłanki ujrzał światło dzienne w przededniu katolickich uroczystości z udziałem Prezydenta RP, podczas którego Jezusa obwołano królem Polski. „Oto Polska w 1050. rocznicę swego Chrztu uroczyście uznała królowanie Jezusa Chrystusa ” – brzmi ów akt. Żydowski uchodźca z Bliskiego Wschodu, ten który stawał w obronie wyrzutków został uznany za króla.  Czy to nie rechot losu?

Przyznam, że odczuwam pewną bezradność, gdy myślę o słowach Posłanki Prawa i Sprawiedliwości. I jedyne, co przychodzi mi do głowy, to tekst polskiego filozofa Józefa Tischnera. Pisze tak: „Ani katolik, ani Polak, ani nikt inny, nie mogą mieć w państwie większych praw, niż ma człowiek.”

2 comments on “O deportacjach i innych dyrdymałach.
  1. Myślę, że p. Pielucha, jak i niektórzy przedstawiciele PISu nie powinni się więcej odzywać. Ot, takie moje marzenia, które zapewne nigdy się nie spełnią, niestety…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>