Zatrzaśnięci we własnym pragnieniu.

Ludzka natura ukrywa je głęboko, lecz owe pragnienie jest nie do ujarzmienia. Wypełza na zewnątrz, gdy tylko jest ku temu okazja. Chęć bycia zauważonym, podziwianym, oklaskiwanym. To o nim mowa. Dla wielu, to jak woda życia, jak sens istnienia, czy powietrze. Gdy ktoś doceni, pochwali – radość i satysfakcja. Gdy nie zauważy, nie zainteresuje się – tragedia. Pręży się zatem biedaczyna i napina muskuły. Wychodzi z siebie i staje na głowie. Wszystkie te sztuczki, by na swą cześć peany usłyszeć i brawa.

„Ludzie poszukują takiego rodzaju uznania, które oklaskuje nie czyny, ale osobiste atrybuty. Nie chcą być szanowani, ale podziwiani. Pragną splendoru i podniecenia sławy, bycia znakomitością. Chcą raczej, żeby im zazdroszczono niż darzono szacunkiem.” /Ch. Lasch, The Culture of Narcissism/

Kiedy aprobata i podziw innych stają się sensem bycia i wszelkich działań trzeba pamiętać, że ludzie nie są konsekwentni w szukaniu idoli. Dziś ty nim jesteś. Jutro będzie ktoś inny. Publiczność jest kapryśna. Jeśli twoi dotychczasowi adoratorzy znajdą sobie „atrakcyjniejszy” obiekt westchnień, ochów i achów, rzucą cię w kąt i już nigdy nie zauważą. Dążąc do tego, by za wszelką cenę być przedstawieniem, weź pod uwagę i to. Gdy ostatni niegdyś oklaskujący Cię wielbiciel znudzi się tobą i opuści teatralną salę, ty przeminiesz… Twoja samoocena zbudowana na konieczności bycia podziwianym, stanowi wątły fundament dobrego samopoczucia, bowiem uzależnia cię od innych. Stajesz się niewolnikiem własnego pragnienia.

 Zatem, zbuduj dystans wobec hołdów i uwielbień. To zdrowe podejście do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>