SOS ze statku szaleńców.

Są takie wydarzenia, wobec których jesteśmy bezradni. Gdybym zapytał o nie ludzi spotkanych przypadkowo na ulicy, usłyszałbym z pewnością o konfliktach zbrojnych, o kataklizmach, atakach terrorystycznych, czy nieuleczalnych chorobach. Mnie, o wiele bardziej, przeraża inny ludzki dramat. Rozgrywa się w codzienności, w naszej relacji z drugim człowiekiem.  Epidemia ludzkiej zawiści, niezgody, ciągłe knucie przeciw drugiemu, kłamstwo, pozerstwo, nieuprzejmość, satysfakcja z czyjegoś upadku, nieżyczliwość, brak zrozumienia…

Takiej klęski się boję, gdy człowiek traci swoje człowieczeństwo. Coraz częściej – mając na myśli ludzkie relacje – zadaję sobie pytanie, co z tym światem. Jak ocalić w sobie kiedyś żywe, a dziś ledwie tlące się humanistyczne idee? Jak wskrzesić wiarę w człowieka? To bardzo trudne zadanie – wyzwanie, powiedziałbym nawet.

Kiedy ostatnio rozmyślałem sobie nad tymi sprawami, natknąłem się na cytat Leszka Kołakowskiego. A pisze on tak: „W świecie wyładowanym nienawiścią, zawiścią i żądzą zemsty, w świecie, który – nie tyle wskutek ubóstwa natury, ile przez gargantuiczną naszą żarłoczność – zdaje się nam coraz ciaśniejszy, nienawiść należy do tych rodzajów zła, o których wolno powiedzieć, że nie usuną ich żadne zabiegi instytucjonalne. W tym wypadku wolno nam, bez narażania się na śmieszność, przypuścić, że każdy z nas, gdy w sobie to zło poskramia, przyczynia się do tego, by je poskramiać w świecie, i tak niesie w sobie niepewną i kruchą antycypację znośniejszego życia na naszym statku szaleńców”.

Tak wiec, choć niepewna i krucha to przyszłość, jednak zawsze lepsza (znośniejsza) taka, niż szaleństwo nienawiści, zła i zemsty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>